Powiew świeżości…w kuchni :)

Kto z nas nie słyszał o ...... WIRUSie?

Tak uprzedzając fakty aby nie nazywać tematu po imieniu „wszyscy” wiemy jak brzmi jego nazwa,  ale ten post nie ma na celu ani jego propagowania ani tym bardziej straszenia kogokolwiek. Wykorzystam tylko kraj a raczej kontynent pochodzenia czyli AZJA.

Znam ludzi których kontakt z kuchnią wschodu skończył się i zaczął na „zupkach” z makaronem czyli typowe noodle soup. Och jakże boleję nad ich strata i jakże żałuję, że nie zadali oni sobie trudu aby sprawdzić co rzeczywiście kryje się pod tym fenomenem kulinarnym. Pozwólcie, że nim zacznę swoje dywagacje wyłączę z tego obszaru kuchnię japońską bo i na nią przyjdzie czas w kolejnym kulinarnym wywodzie. Zatem od czego by zacząć…..a więc pobawmy się w skojarzenia bo to one naprowadzą nas do sedna sprawy czyli –  pierwsze moje słowo klucz to ŚWIEŻOŚĆ. Tak bez precedensowa, oryginalna i nie do podrobienia ŚWIEŻOŚĆ. Wiecie jakie słowa a raczej produkty natychmiast cisną mi się na usta – oto kilka z nich KOLENDRA, IMBIR, TRAWA CYTRYNOWA, LIMONKA……….

 Drugim z kolei słowem jest CHRUPKOŚĆ i tutaj kolejne z listy słów – PAPRYKA, PAKCHOI, PĘDY BAMBUSA, KIEŁKI FASOLI MUNG, KUKURYDZA, CEBULA DYMKA………..

Ostatnim, trzecim z listy (a mógłbym wiele) to ORYGINALNOŚĆ czyli kolejne słowa – SOJA, PASTA CURRY, GRZYBY SHITAKE, TERIYAKI, GRZYBY MUN, MLEKO KOKOSOWE, SEZAM, SOS RYBNY……….

Trzy słowa ale kluczowe dla kuchni wschodu – ŚWIEŻOŚĆ, CHRUPKOSĆ I ORYGINALNOŚĆ. Zróbcie test i zamknijcie oczy dosłownie na chwilkę i zbudujcie w głowie danie z tych trzech słów a wasza podświadomość podpowie wam co za danie znalazło się na talerzu waszych zmysłów. Z premedytacją nie wspomniałem ani mięsa, ani ryb ani dodatków wegańskich typu tofu bo to zależy od waszej preferencji i gustów. Tak, kuchnia ta balansuje w mym umyśle w trybie wielorakim bo cenię sobie odkrywanie smaków poprzez łączenie ich w kompozycje , które zarówno wy jak i wasi bliscy zapamiętacie na dłużej niż zwykły rosół. Barwy, kompozycje, dodatki, wielokrotne żonglowanie pomysłami daje na talerzu finalną koncepcję wschodu choć na chwilę dając odsapnąć naszym codziennym troskom.

Zatem czy warto? Oczywiście, że tak – nie bójmy się kupować produktów o których pojęciu nic nie wiemy, korzystajmy z tak zwanych tygodni tematycznych w sklepach bo właśnie wtedy możemy skusić się na odrobinę zapomnienia. Próbujmy, testujmy, smakujmy, eksperymentujmy bo………bo warto.

Może zabrzmi to dziwnie a dla niektórych niedopuszczalnie ale wpuście wirusa kuchni azjatyckiej do waszego świata bo ten kontakt WYLECZY WAS Z KOMPLEKSÓW i otworzy oczy na nowy świat.

PS. Nie zapomnicie też o właściwym doborze noży bo nic tak nie cieszy jak dobry nóż o profilu azjatyckim np. SANTOKU PREMAX gdy wasze składniki lądują w WOK-u a potem na talerzu.

Wishlist 0
Continue Shopping